google.com, pub-8385755478248969, DIRECT, f08c47fec0942fa0

niedziela, 18 lutego 2018

Legendy miejskie. Słodycze szkodzą

Wielki Post to okazja do odmawiania sobie uciech tego świata. Przede wszystkim cukru, który psuje nasze zdrowie. Czasem może zabić - o tym właśnie jest poniższa legenda miejska.


Rzecz stała się w Stanach Zjednoczonych Ameryki pod wodzą Baracka Obamy. 11-letni chłopiec uwielbiał słodycze. Dla poprawy humoru zjadał popularne batoniki, cukierki i gumy do żucia. Każda wizyta w sklepie kończyła się zakupem dużej ilości słodkości. Nade wszystko Ben - nasz bohater - uwielbiał donaty (wiadomo - te amerykańskie są oryginalne - nie to, co nasze biedronkowe czy lidlowe).

Pewnego razu Ben tak objadł się słodkościami, że zasnął z kawałkiem pączka w buzi. Nie czuł, że w tym czasie mrówki zaczęły wchodzić mu do ust. Przez usta, uszy doszły do mózgu. Następnego dnia chłopak poinformował mamę, że czuje mrowienie. Najpierw w szczęce, potem w czaszce a na końcu wszędzie. Mama nie zbagatelizowała tych objawów i pojechała z synem do szpitala. Tam specjaliści rodem ze szpitala w Leśnej Górze odkryli kolonię ... mrówek w głowie.

Chłopak zmarł.

Wierzycie w tą legendę miejską? Czy ma ona ziarnko prawdy w sobie?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza