google.com, pub-8385755478248969, DIRECT, f08c47fec0942fa0

niedziela, 14 stycznia 2018

Jak pech to pech

Okazuje się, że niektóre legendy miejskie - choć straszne - mogą wywołać śmiech przez łzy. Tak jest w przypadku nieudanego samobójstwa.

Przyczyny


Nasza legenda miejska działa się ponoć parę lat temu w Stanach Zjednoczonych. John - główny bohater opowieści stwierdził, że nie radzi sobie w życiu i musi je zakończyć. Wredna żona, kredyty i brak ciekawej pracy sprawiały, że jego decyzja wydawała się ostateczna.

Przygotowania


Zanim John zdecydował się popełnić samobójstwo przeszukał internet w poszukiwaniu informacji, które mogłyby mu pomóc w odejściu z tego świata. Czytając o różnych przypadkach w końcu John zadecydował - rzuci się z klifu.

John bał się jednak bólu więc zdecydował, że  zanim rzuci się z klifu weźmie tabletki nasenne, które zamroczą go na tyle by nie czuł niczego. Dodatkowo postanowił zrobić sobie pętlę na szyję aby w razie nieudanego skoku zawisnąć na amen. Ostatecznie zadecydował, że dodatkowo strzeli sobie w głowę witając się ze śmiercią.

Śmiech przez łzy


W sobotni poranek wybrał się na klif uzbrojony w broń, linę i tabletki. Połknął całe opakowanie, przyczepił linę do samochodu i zarzucił pętlę na szyję. Trzymając rewolwer w dłoni ostatni raz spojrzał na świat i błękitne morze. Nacisnął spust..

W tej samej chwili odezwała się mewa, która sprawiła, że John wystraszył się nie na żarty. Chybił i strzelił wprost w węzeł pętli na szyi. Wpadł do głębokiego miejsca w zatoce przy klifie i zachłysnął się wodą. To z kolei wywołało torsje, które usunęły wszystkie tabletki nasenne.

John przeżył i postanowił żyć.

Jak myślicie - czy ta legenda miejska ma w sobie choć ziarno prawdy?


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza