google.com, pub-8385755478248969, DIRECT, f08c47fec0942fa0

wtorek, 10 października 2017

Pechowa rodzinka. Legendy miejskie

Pech przechodzący z ojca na syna? W tej legendzie miejskiej tak właśnie się dzieje.


Rzecz miała miejsce w USA. Stary ranczer z Teksasu objeżdżał swoje pola. Kiedy zsiadł z konia nie zauważył węża wygrzewającego się na trawach. Kły przebiły but a jad dostał się do krwiobiegu. Ranczer próbował jeszcze opóźnić działanie jadu poprzez stosowanie paska od spodni jako opaski uciskowej.

Resztkami sił dotarł na swoim koniu do domu. Ukąszenie okazało się śmiertelne.

"Mamo tata miał atak serca i nie spadł z konia. To dziwne" - mówił potem jeden z jego synów w dzień po pogrzebie. Nie było jednak czasu na zastanawianie się nad tym zdarzeniem bo gospodarstwo czekało na kogoś, kto rządziłby tym twardą ręką.

Zanim syn wsiadł na konia mama dała mu kowbojki ojca. Choć jeden z butów cisnął niemiłosiernie i nieprzyjemnie - syn nie dał tego po sobie poznać. Ubrał się i rozpoczął objazd gospodarstwa. Kiedy wracał do domu to coś z buta ukąsiło go lekko i bardzo skutecznie. Koń znów przywiózł trupa do domu.

Matka znów postanowiła uszczęśliwić - tym razem wnuka - kultowymi kowbojkami. I ten zmarł w dwa dni po ich ubraniu.

Dopiero później odkryto tajemnicę słynnych butów. To jadowity wąż krył się w jednym z nich kąsząc śmiertelnie kolejnych właścicieli.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza