google.com, pub-8385755478248969, DIRECT, f08c47fec0942fa0

sobota, 8 lipca 2017

Misja ratunkowa na Marsa? Legendy miejskie

Legendy miejskie rodem ze studiów? Proszę bardzo – na święta Bożego Narodzenia nawet wujek Janusz by nie uwierzył w taką opowieść. 


 Wszystko zaczyna się w akademiku. W wersji, którą miałem okazję usłyszeć akcja dzieje się w akademiku Uniwersytetu Gdańskiego. Studencka impreza – panie, panowie i morze alkoholu, który pozwala nawiązywać bliższe kontakty. Nagle jeden z uczestników zabawy wpada na świetny pomysł – zbudujmy z kartonów pojazd, który wyrzucimy przez okno. Studenci ochoczo przystępują do pracy. Jest miejsce dla pilota, skrzydła, w pełni profesjonalny kokpit i nazwa – PROM KOSMICZNY NEPTUN. Pilot wsiada do środka i … ginie na miejscu po upadku z drugiego piętra. Pijani w sztok studenci nie zdają sobie sprawy z tego, co zaszło.

Wezwana na miejsce policja od razu szuka świadków zdarzenia. Po dotarciu do pokoju, z którego wyruszyła misja na Marsa okazuje się, że chłopaki budowali drugi pojazd – nazwijmy go ambulans – aby uratować kolegę. Po prostu myśleli, że trzeba wyrzucić kolejnego ochotnika, aby ich kompan powrócił do żywych. Niestety tak się nie stało. Misja okazała się jednak zupełnie nieudana – policja zakończyła imprezę a sprawcy zostali ukarani.

 W trójmiejskich mediach głośno było o skoku z balkonu studenta, który był pod wpływem dopalaczy. Skoku zakończonym tragicznie. Nie znalazłem opowieści, która dokładnie pasowałaby do legendy miejskiej słyszanej we właśnie takiej formie.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza