google.com, pub-8385755478248969, DIRECT, f08c47fec0942fa0

poniedziałek, 3 lipca 2017

Igły śmierci

Moja babcia była krawcową. Wśród jej doskonałych opowieści wiele zapadło mi w pamięć. Jedna z nich (prawdopodobnie legenda miejska) do dzisiaj nie daje mi spokoju. Otóż babcia twierdziła, że miała koleżankę - nomen omen krawcową - która w pewnym momencie przestała dbać o jakość skupiając się na ilości. Sama potrafiła pocerować, naszyć spodni i skrócić sukienek więcej niż jej koleżanki i koledzy po fachu. Jednak pewnego razu z roztargnienia wbiła się jej igła w rękę. Pech chciał, że nie mogła jej wyjąć ale mając inne sprawy na głowie zapomniała o tym. W tydzień później kobieta zmarła. Z powodu jej młodego wieku wykonano sekcję zwłok, która wykazała, że przyczyną śmierci była ... igła, która serce potraktowała jak balonik. - Po prostu wybuchło - mówiła babcia. Czy coś takiego jest możliwe? Piszcie w komentarzach.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza