google.com, pub-8385755478248969, DIRECT, f08c47fec0942fa0

poniedziałek, 3 lipca 2017

Igła śmierci w Wejherowie

Wątków w legendach miejskich o igłach jest sporo. Wśród nich chyba najlepszy (z początku lat 90.) dotyczących zarażania przypadkowych osób przez zakażoną igłę. Opowiadali to sobie starsi koledzy i rodzice twierdząc, że grasuje szaleniec umiesczający igłę w siedzeniach autobusów, pociągów. Narzędzie zbrodni było oczywiście skażone krwią chorego na AIDS. Prawie każdy opowiadający miał w kręgu znajomych osobę, która o mały włos a usiadłaby na tej pułapce. O samych zakażonych cisza. Ta legenda opowiadana była także w Wejherowie w wersji niezmienionej.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza